Była niedziela, nudziłem się więc postanowiłem, że pojadę na działkę, gdzie rozpalę małego grilla aby zjeść jakiś obiad, a w międzyczasie do porządku doprowadzę swój samochód. Była ładna pogoda, na tyle ładna, że aż chciało się spędzać czas na świeżym powietrzu, plan wydawał się być idealny. Co prawda nie chciało mi się samemu siedzieć na działce, postanowiłem więc zadzwonić do kilku osób, na moje nieszczęście – wszyscy byli tej niedzieli albo poza domem gdzieś nad wodą, albo na imprezach, nie miałem dużego wyboru, wybrałem się na działkę poza miastem sam.
Już wjeżdżając na ogródki działkowe, zauważyłem, że nie tylko ja miałem ochotę tego dnia pobiwakować, po wąskich trawiastych uliczkach krążyli ludzie z lodami w rękach, niektórzy nawet z zimnym browarem, dookoła mojego domku, też było sporo sąsiadów, którzy imprezowali w ten weekend. Świetnie pomyślałem, jak już znudzi mi się samotność, to odpowiem na zapytanie, które zapewne za chwilę ktoś złoży, czy nie chcę zajrzeć do nich na piwko i kiełbaskę. Długo nie musiałem czekać, ledwo wyciągnąłem sprzęt do szorowania samochodu, zjawił się pierwszy sąsiad z propozycją wspólnego grillowania. Ten był już dobrze wstawiony, obiecałem, że na pewno zajrzę, gdyż zostaję do następnego dnia na działce. Podobnych zaproszeń otrzymałem w przeciągu kolejnych 30 minut jeszcze trzy od innych sąsiadów. Wychodziło na to, że muszę odwiedzić wszystkich, bo nie wypada iść tylko do jednego. Moja kobieta nie przyjechała ze mną, niestety tego dnia miała dyżur w szpitalu – musiała zajmować się niestety chorymi w swojej pracy. Czasami to i lepiej, chwilę odpocząć, pomyśleć na spokojnie, tyle że przy tak tłocznym weekendzie, raczej mogłem liczyć na dobrą imprezę i wyżerkę – niż na święty spokój. Sąsiadom obiecałem, że jak tylko skończę swoje obowiązki – czyli mycie samochodu, to rozpocznę odwiedzanie ich po kolei. Zabrałem się więc za szorowanie swojej formuły, a przy tym otworzyłem pierwsze piwko, które dostałem od sąsiadów na rozgrzewkę. Piękna pogoda, ciepła woda która sączyła się z węża, nie zachęcały aby tą zabawę szybko kończyć, nie śpieszyłem się też jakoś zbytnio, wiedziałem, że imprezy w tym miejscu zwykle kończą się późnym rankiem, a czasami nawet wczesnym wieczorem…. tyle że następnego dnia.


